Czasami był krótkotrwały zryw. Sylwester w teatrze, kolacja w super restauracji, szybki seks przed zaśnięciem. Ale kiedy zaczynała wierzyć, że będzie tak już zawsze, odbijała się od szklanego sufitu. A on cały czas nie chciał rozmawiać. Kiedy jej mama po operacji biodra zatrzymała się u nich, żeby dojść do siebie, powiedziała – Dziecko ty masz tylko kapelusz w przedpokoju…

Była bezradna. Nic nie mogła zrobić. Miała związane ręce. Tęskniła za wsparciem, ciepłem, za letnią sukienką i spacerem brzegiem morza, oglądaniem serialu i trzymaniem się za ręce, rozmową do świtu, wspólnym czytaniem książek i żeby chociaż czasami zawiózł dzieci do szkoły i włożył jej rękę do majtek…

Nie widziała w nim złych intencji. Tak jak by nie potrafił inaczej.

On jest dobrym człowiekiem – powiedziała mi kiedy planowała rozstanie – Tylko zupełnie nie dla mnie.

Rozstańmy się – powiedziała przy niedzielnym śniadaniu. Zgodził się.