Nikt mnie nie rozumie. Wymagają ode mnie za dużo, to ponad moje siły, więc co się dziwić, że nie merdam ogonem. Unikam ich jak mogę, najchętniej nie wstawałabym z łóżka. Zresztą, kiedy tylko mogę, to nie wstaję. Odkładam wszystko na później, leżę i patrzę w ścianę albo w sufit. A potem tych rzeczy do zrobienia jest już tyle, że mnie to znów przerasta. Strach! Rozumie pani? Wszystkiego jest za dużo. Nawet praca, którą do niedawna tak bardzo kochałam, w bibliotece. I taki marazm jest we mnie. Brak jakiś. Jakby ktoś wyłączył mi emocje, jakby mnie znieczulił. Nic do mnie nie dociera, jedyne co czuję, to lęk. Taki ogólny.  Często mnie boli głowa. Nic mnie nie interesuje. Ani książka, ani telewizja, ani obiad, ani już nawet to jak wyglądam. Zawsze o siebie dbałam, więc wciąż chodzę na hennę i manicure. To jednak dzieje się jak w malignie, za sprawą przyzwyczajenia. Nie chce mi się, muszę się przełamywać. Czuję się samotna. Najbardziej nad ranem. Zasypiam dobrze, ale budzę się o trzeciej i już nie śpię. Leżę i myślę. Nie chcę taka być. Nawet moje przyjaciółki przestały do mnie dzwonić, bo rozmowa ze mną się nie kleiła. Czasami to myślę, że chyba lepiej by było, żebym naprawdę zniknęła, umarła. Zresztą wymyślam sobie, jakbym mogła umrzeć. Pani to nazywa myślami samobójczymi, może i tak jest.  Jestem do niczego. Co? Do psychiatry mam iść? Syn też mi to mówi, ale ja się wstydzę. Zawsze się mówi, że do psychiatry chodzą pomyleni, prawda? Mówi pani, że nie tylko, że ludzie chorzy na depresję też? Ach, to ja mam depresję. Kiedy to się zaczęło? Jakieś pół roku temu. Wstałam rano, zrobiłam sobie kawę, którą zawsze uwielbiałam i pomyślałam „ale ja wcale jej nie chcę, już mnie to nie cieszy. Co się ze mną dzieje? „Nie miałam czasu pochylić się nad tą myślą, poranny rytm, śniadanie dla syna, a potem jeszcze musiałam wyjść z psem i do pracy, a potem ugotować obiad, zrobić sąsiadce zakupy. Synowa wpadła, żebym coś jej zaszyła i poprasowała, tak jak najbardziej lubiłam przed serialem. Potem było coraz gorzej, tak jakby spowijała mnie mgła. Czyli mam depresję? Eeee, chyba nie. Proszę mi tylko powiedzieć, co ja mogę zrobić? Żeby wrócić, żeby znowu czuć, żeby jeszcze raz coś mnie ucieszyło?