Kiedy spotka Was coś złego, pochylcie się nad sobą. Nie zamrażajcie emocji, tylko odważnie je przezywajcie. Emocje są darem. Są sygnałem dla nas, że ktoś lub coś wyprowadza nas poza letnią strefę komfortu. Są swoistego rodzaju alertem. Kiedy nauczymy się je rozpoznawać i nazywać, będziemy wstanie złapać dystans. Będziemy potrafili określić stan, w którym się znaleźliśmy, określić przyczynę, skutek i zaplanować, w jaki sposób możemy wrócić do równowagi. Taki proces udrożni w nas działanie, a zablokuje reagowanie. Nagła reakcja jest zawsze destrukcyjna, a działanie zawsze prowadzi do rozwiązań. Dlatego, proszę, weźcie głęboki wdech. Aha, czuję złość! Dlaczego? Bo moje plany legły w gruzach i na przykład nie mogę wyjechać. Co mogę zrobić, żeby było lepiej? Zaplanować wolny czas. Odpocząć, skoncentrować się tylko na jednym. Głęboki wdech, wydech, wdech….

Co nas nie zabije, to nas wzmocni? Tak, ale tylko wtedy, kiedy pozwolimy sobie to przeżyć, zawalczyć o siebie i o siebie zadbać. Jeżeli tego nie zrobicie, każde trzęsienie ziemi zrobi pęknięcie w waszej konstrukcji. Aż w końcu doprowadzi do jej zawalenia. Tak jak w opowieści Łucji. Prawdziwie oparcie i siła jest w Was samych. Łucja to odkryła.