Jak pani będzie chciała, to panią wymasuję, bo pani taka pokurczona. Chyba plecy bolą, co? To po tym z recepcji przeszłam do gabinetu masażu. Szef takie centrum spa założył. Wszystkich masowałam i gości i pracowników i fama poszła, że jestem dobra. To i z ulicy zaczęli przychodzić i po domach jeździłam. I wie pani? Kiedyś przyjechałam do jakiejś kobiety do domu. Ładne miała mieszkanko, małe dziecko. Wciąż narzekała, że kolana i ręce ją bolą, bo dziecko marudne i ciągle je nosi. I ja ją tak masuje, a dziecko się plącze po domu. Patrzę, a w gablotce stoi zdjęcie mojego męża, z tym dzieckiem na ręku. A ta pani mi mówi, że to jest jej maż. Pracuje daleko i tylko czasami bywa w domu.  W weekendy przyjeżdża. Co miałam zrobić? Wyszłam!  Nic nie powiedziałam. Tylko zadzwoniłam do męża i przykazałam mu, że ma małe dziecko, które potrzebuje ojca. Nasze dzieci odchowane, więc może się zabierać. No nie mogłabym już się obok niego położyć. Rozumie pani? Przepraszam. Gadam jak wariatka. Przepraszam, że znowu płaczę. Głupia jestem, że się nie zorientowałam. A on mi ciągle te kurczaki wymawiał, z rożna z tej budy na rogu. Może tamta żona mu lepiej gotuje. Ja już, proszę pani, nie daję rady. Tak czuję, jakbym szła po piasku. I ten piasek jakby mnie wciągał. No i co? Jak to jest? Co nas nie zabije, to nas wzmocni? A ja taka jakaś słaba jednak jestem.


To nieprawda, że co nas nie zabije, to nas wzmocni. Każde doświadczenie zostawia w nas ślad. Kształtuje nas, tworzy matrycę działania, ale jednak odciska na nas piętno. Nad każdym trudnym momentem, trzeba się pochylić. „Ugłaskać emocje”, przykleić plaster, przegadać i przeżyć. Wtedy to co czujemy może stać się mocnym spoiwem. Jednak, jeżeli będziemy postępować w myśl zasady – korona na głowę i do przodu, rozpadniemy się jak domek z kart. To tylko kwestia czasu. Trudne przeżycia staną się doskonałym pretekstem do usprawiedliwienia późniejszych decyzji i błędów. Czy nie mówimy często – taki jest, bo miał trudne dzieciństwo, taka jest, bo straciła za młodu matkę? Łucja nie idzie po piasku, który ją wciąga. Mam poczucie, że idzie po twardej betonowej podłodze, na silnych nogach, ale bolą ją kolana. Pewnie babcia jej mówiła – jak masz miękkie serce, musisz mieć twardą dupę – I Łucja działa według tej instrukcji. Zapominając o sobie. Była silną kobietą. Silną, bo udało jej się to wszystko przeżyć.